Fantastyczny jubileuszowy wyścig na Hungaroringu. Niespodziewane wyniki

Dzisiejszy wyścig o 30. GP Węgier na stałe zapisze się w annałach F1. Tyle ile wydarzyło się przez ponad 100 minut można by spokojnie obdzielić kilka wyścigów. Kolizje, awarie, efektowne pojedynki, wypadki, kary, nagłe zwroty akcji, błędy taktyczne, samochód bezpieczeństwa i nieoczekiwana klasyfikacja końcowa. W pewnym momencie był taki chaos, że wątpię, aby ktoś był w stanie to ogarnąć.

Zakończyło się to pierwszą wygraną na Węgrzech Sebastiana Vettela i podwójnym podium dla Red Bulla. W ogóle Red Bull sięgnął dziś po dwa pierwsze podia w tym roku, w tym dla Daniiła Kwiata było to pierwsze pudło w karierze w F1. Kto by o tym pomyślał jeszcze w 2013 roku, że stajnia z Milton Keynes dwa lata później będzie potrzebowała 10. wyścigu by stanąć na podium. W dodatku stanęli na podium dzięki błędom i defektom u rywali.

To, co dla Red Bulla było pierwszym podium, dla Mercedesa pierwszym wyścigiem w nowej erze turbo w F1, gdy żaden z ich kierowców nie stanął na podium.

Zaczęło się od błędu Felipe Massy, który źle ustawił się na polu startowym, więc dyrektoriat wyścigu nakazał wykonanie kolejnego okrążenia formującego, co poskutkowało skróceniem dystansu o jedno okrążenie, a dla Massy oznaczało karę 5 sekund w boksach.

Potem na starcie kolejny raz zaspały samochody Mercedesa. Tym razem ich błąd wykorzystał duet Ferrari i objął prowadzenie. Jak się potem okazało, Sebastian Vettel był klasą samą dla siebie i spokojnie kontrolował zawody.

Z tyłu działy się ciekawe rzeczy. Lewis Hamilton próbował odzyskać utraconą pozycję na rzecz Nico Rosberga, ale za bardzo i wyjechał poza tor, momentalnie skarżąc się na postępowanie swojego kolegi. Brytyjczyk spadł w okolice 10. miejsca i rzucił się w pogoń. Jak się potem okazało, raz, że nie był to jego pierwszy błąd w tym dniu, a po drugie, nie pierwsza pogoń.

Gdy doszedł do 4. miejsca i doganiał Nico Rosberga, nagle na prostej startu-mety kamery pokazały sunący przód samochodu Force India Nico Hulkenberga. Po paru minutach sytuacja się wyjaśniła. Otóż nagle urwało się przednie skrzydło, wpadło pod podwozie i zblokowało układ jezdny. Tym samym Nico pozostało jedynie wytracić jak najwięcej prędkości przed uderzeniem w barierę z opon. Na szczęście wyszedł o własnych siłach z samochodu, ale karbonowe szczątki rozsypały się po asfalcie, więc porządkowi mieli co robić. Farta miał również Daniił Kwiat, który jechał za Niemcem.

W sukurs wirażowym przyszedł dyrektoriat wyścigu, który najpierw zarządził w pierwszym sektorze wirtualny samochód bezpieczeństwa, ale widząc ilość szczątków leżących na asfalcie i biorąc pod uwagę narzekania kierowców, nakazał neutralizację. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa i poprowadził za rączkę pozostałe na torze auta. Aby ominąć szczątki w okolicach pit-wall, nakazano przejazd przez pas serwisowy.

W międzyczasie Force India bojąc się kolejnej awarii zawieszenia w ten weekend, nakazało profilaktycznie ściągnąć Sergio Pereza na wymianę przedniego skrzydła. Wcześniej Meksykanin uszkodził podwozie zderzając się z jak zwykle bezmyślnie jadącym Pastorem Maldonado, który w dniu dzisiejszym nazbierał mnóstwo kar. Wcale się nie zdziwię, jeśli Force India nie otrzyma jakiejś kary od FIA, gdyż usprawnione podwozie jest dość awaryjne, więc i niebezpieczne. A jeśli nawet nie, to i tak zespół z Silverstone będzie musiał sięgnąć trochę do kieszeni, by usunąć wady konstrukcyjne, które się na Węgrzech objawiły. Perez z nowym skrzydłem się wiele nie najeździł, gdyż parę kółek po wznowieniu wyścigu został z niego wycofany.

Mercedes zacierał ręce na myśl o restarcie i potencjalnym odzyskaniu pozycji. Zwłaszcza że problemy z MGU-K zaczęły trapić Kimiego Raikkonena, który i tak jechał z lekko niesprawnym aerodynamicznie autem, gdyż wcześniej odpadł element aero znajdujący się na nosie.

Ale na restarcie znów błąd popełnił Lewis. Daniel Ricciardo próbował go wykorzystać, lecz mistrz świata się nie poddawał i doszło do zderzenia. Mocnego zderzenia. W jego efekcie Daniel miał mocno naruszony bok auta, zaś Lewis uszkodził przednie skrzydło i musiał zjechać po nowy egzemplarz, co równało się kolejnymi stratami.

Największym przegranym pojedynku Daniela z Lewisem był Valtteri Bottas. Fin minimalizował w ten weekend straty związane ze słabym tempem jego auta na tym torze. Był na wysokim 6. miejscu, lecz będąc w kanapce między Ricciardo a Hamiltonem, został potrącony przednim skrzydłem przez pchającego się na siłę Maxa Verstappena. W efekcie Bottas z przebitym prawym tylnym kołem musiał zjechać do boksów po nowy komplet gum, co na dobre wyrzuciło go ze strefy punktowanej, zaś Max tylko uszkodził przedni płat skrzydła, ale nie na tyle, by nie mógł kontynuować jazdy.

Tymczasem Kimi zjechał na stanowisko serwisowe, by spróbować uruchomić generator, ale się nie udało i musiał się wycofać z rywalizacji. Jak pech to pech. Kilka okrążeń później z wyścigu wycofał się także Carlos Sainz junior.

Na 10 okrążeń przed metą o zwycięstwo rywalizowali Vettel, Rosberg i Ricciardo, jadać w odstępach 1-1,5 sekundy. To była korzystna sytuacja dla Nico, który nie tylko mógł wygrać GP Węgier, ale i objąć fotel lidera mistrzostw, gdyż Lewis pałętał się w okolicach 11. miejsca po otrzymaniu kary przejazdu przez aleję serwisową za spowodowanie kolizji z Australijczykiem.

Lecz Lewis odrabiał straty, a Nico nie był w stanie dobrać się do skóry Vettelowi.

I oto na 5 okrążeń przed metą doszło do kolejnej w dniu dzisiejszym kolizji między zawodnikami Red Bulla i Mercedesa. Daniel zaatakował Rosberga, ale nie zdążył dohamować do pierwszego wirażu i musiał się ratować wyjazdem na pobocze. Wracając na tor zahaczył przednim skrzydłem o koło Nico. Sobie zniszczył nos, a Nico przebił oponę. Obaj zjechali do alei serwisowej, ale najwięcej stracił na tym Rosberg. Spadł za Lewisa, zaś Daniel utrzymał się na pozycji dającej podium.

Tymczasem karę 10 sekund dopisanych do końcowego wyniku otrzymał Daniił Kwiat, za zyskanie przewagi po wyjeździe poza tor na wcześniejszym etapie wyścigu.

Ostatecznie GP Węgier po raz pierwszy w karierze wygrał Sebastian Vettel, dla którego było to drugie zwycięstwo w tym sezonie dla Ferrari i 41. w karierze, dzięki czemu awansował na 3. miejsce w tabeli wszech czasów. Zajmuje je razem z Ayrtonem Senną. Na drugim i trzecim stopniu podium znaleźli się kierowcy Red Bulla. Czwarty był Max Verstappen z Toro Rosso, dla którego jest to życiowy wynik. Na piątym zameldował się Fernando Alonso, na szóstym Lewis Hamilton, na siódmym Romain Grosjean, na ósmym Nico Rosberg, na dziewiątym Jenson Button, a na dziesiątym Marcus Ericsson.

Największym wygranym tego wyścigu poza Vettelem, Ferrari i Red Bullem jest McLaren, który dziś sięgnął po 12 punktów. A przed GP Węgier mieli ich w sumie 5.

A przegranymi Mercedes – pierwszy wyścig od GP Brazylii 2013 bez podium – i Williams – po raz drugi w tym roku bez punktów w GP.

W górnej połówce klasyfikacji kierowców i zespołów nic się nie zmieniło. Ot Sebastian Vettel i Ferrari odrobiło trochę strat do Mercedesa, a Red Bull do Williamsa.

Teraz F1 udaje się na zasłużone wakacje, zostawiając kibiców w fenomenalnych nastrojach po fantastycznym i pełnym zwrotów akcji wyścigu, o którym w najbliższych tygodniach będzie się wiele pisało.

I kto po ostatnich wyścigach na Węgrzech uwierzy, że kiedyś ten tor uważano za potwornie nudny. Pamiętam wyścigi z lat 2000-2001, w których nie działo się praktycznie nic. Wypadki czy awarie miały miejsce w ogonie stawki. Czołówka uformowana po starcie w takiej samej kolejności dojechała do mety. Tak więc można było obejrzeć start i wrócić na ostatnie okrążenie, a potem w podsumowaniu wyścigu obejrzeć sobie kto i dlaczego nie dojechał do mety.

Podium GP Węgier 2015/Red Bull

BUDAPEST, HUNGARY – JULY 26: Sebastian Vettel of Germany and Ferrari celebrates on the podium next to Daniel Ricciardo of Australia and Infiniti Red Bull Racing, Daniil Kvyat of Russia after winning the Formula One Grand Prix of Hungary at Hungaroring on July 26, 2015 in Budapest, Hungary. (Photo by Mark Thompson/Getty Images)

Reklamy

Posted on 26 lipca 2015, in wiadomości and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: